Archiwum | Przepisy RSS feed for this section

Pizza Day

23 Kwi

Każdy pretekst jest dobry, żeby zrobić pizzę. Jakoś tak zawsze się składa, że Pizza Day zamienia się w dzień gier, filmów albo niezapowiedzianych nalotów przyjaciół. Dzisiaj też tak było, bo zamiast jednego małego głodomora, było ich dwóch. A zwykłe popołudnie zamieniło się w pełne śmiechu, zagryzane pizzą i lodami opowieści o wycieczce szkolnej oraz wyścigi samochodowe i konkurs w jeździe na deskorolce.

DSC_0177PIZZA
Ciasto na pizzę: 3 łyżeczki drożdży instant, 1 szklanka ciepłej wody, 3 szklanki mąki, 1/2 łyżeczki soli.

Zacznę od ciasta, bo to jest podstawa. Z tej ilości ciasta możecie zrobić jedną pizzę o grrrubym spodzie (duża piekarnikowa blacha), albo dwie na cienkim. Ponieważ wolę pizzę na cienkim spodzie, wybieram  opcję drugą. Od razu zaznaczam, że przy wyrabianiu ciast drożdżowych, najczęściej wspieram się mikserem (spiralna końcówka) i wszystkie ciacha, nawet słodka drożdżówa wychodzą super. Niestety dzisiaj ciasto wyrabiałam ręcznie, gdyż…. mikser mi ostatnio padł i jeszcze nie dorobiłam się nowego. Ale wracam do tematu.
Drożdże wsypałam do kubka z ciepłą wodą, dodałam odrobinę cukru, żeby je podkarmić, wymieszałam i zostawiłam na 10 min. W międzyczasie, do dużej miski wsypałam 2 szklanki mąki, do której następnie wlałam wodę z rozpuszczonymi drożdżami, dodałam sól i zamieszałam, żeby składniki się połączyły. Na tym etapie ciasto jest kleiste  i macie do wyboru albo wrzucić je na stolnicę i tam wyrabiać, albo kontynuować w misce, pod warunkiem, że jest rzeczywiście spora. Ciasto trzeba wygniatać, dodając stopniowo pozostałą mąkę (bo została jeszcze 1 szklanka), do momentu, kiedy będzie gładkie, elastyczne i nie będzie się kleić do rąk (lub widełek miksera). Zgodnie z zasadami, ciasto należy uformować w kulę i zostawić na godzinę do wyrośnięcia, i dopiero potem kłaść na blachę, ale… w przypadku pizzy nigdy tego nie robię, bo za bardzo się spieszę do efektu końcowego. Ciasto dzielę więc na dwie w miarę równe części i rozgniatam dłonią na naoliwionych blachach (dobrze jest mieć tłuste od oliwy dłonie, bo wtedy ciasto lepiej się rozciąga). Nadszedł czas na rozgrzanie piekarnika do 230 stopni. Po nałożeniu składników, pizzę piekę 15-20 minut.

No a co na wierzch?

Robię dwie wersje pizzy – dorosłą i dziecięcą. Ta druga wersja jest mega prosta, bo moje dziecko nie toleruje na niej żadnych składników pochodzenia roślinnego (nie licząc pomidorów i ketchupu). Tak więc ciasto smaruję ketchupem, posypuję mieszanką przypraw do kuchni włoskiej, kładę plasterki dobrej kiełbasy krakowskiej, albo szynki i ser. Wersja dorosła, jak się domyślacie, jest nieco bogatsza.
Nie przepadam za pizzą z mięsem mielonym, która jest najczęściej robiona w domu. No i lubię, żeby było pikantnie.

Moja ulubiona pizza

Składniki: 2 opakowania kiełbasy pepperoni w plasterkach (albo ok 25 dag innej pikantnej kiełbasy np. chorizo), 1 duża cebula, 1 puszka/słoik czarnych oliwek bez pestek (polecam hiszpańską firmę Jolca), 1 papryczka chili (albo 1,5), ok 35 dag startego sera żółtego.

Na cieście, podobnie jak w przypadku pizzy dziecięcej, rozsmarowuję ketchup z dodatkiem przypraw do kuchni włoskiej.
Dygresja – jakiś czas temu nie mogłam trafić na porządną paprykę chili i zastosowałam pewien zamiennik, który okazał się strzałem w dziesiątkę. Otóż zamiast ketchupu użyłam gotowego sosu Arrabbiata (firmy Barilla), czyli sosu pomidorowego z dodatkiem ostrej papryki. Uwierzcie – rewelacja.
Następnie na wierzch kładę kiełbasę, potem cebulę pokrojoną w cieniutkie półplasterki, całe oliwki i plasterki papryki (pamiętajcie o pozbyciu się pestek), no i oczywiście ser. 15-20 minut w piekarniku i gotowe :)
Taką pizzę uwielbiam wcinać z plasterkami tzw. ogórków kanapkowych, czyli słodkawych ogórków konserwowych.

Brokułowa feta

22 Kwi

Moje dziecko z reguły zdecydowanie unika jedzenia w kolorze zielonym. Zwłaszcza, że należy ono do znienawidzonej i wrogiej grupy pod nazwą „warzywo”. Na szczęście, małymi kroczkami, udaje mi się go zawrócić ze „złej drogi” a to za sprawą … brokułów.

Brokułowa sałatka z fetą
1 spory brokuł, 1 pojemnik fety w kosteczkach (najlepiej Apetina Feta z czosnkiem i pietruszką, albo po prostu 1 kostka fety), 1 duży pojemnik jogurtu naturalnego (tj ok 350g), 1 łyżka majonezu, 1 duży ząbek czosnku, sól.

Robię to tak. Dzielę brokuła na małe różyczki i wrzucam do posolonego wrzątku, żeby się ugotował al dente… Chodzi głównie o to, żeby go nie rozgotować (bo nabierze dużo wody i straci smak), więc gotuję ok 7-8 minut. Potem go odcedzam i zostawiam, żeby wystygł. W międzyczasie mieszam jogurt z majonezem i wyciśniętym czosnkiem oraz solą (oszczędnie tj. szczypta, bo sama feta jest słona). Jeśli korzystasz z fety w kawałku, to pokrój ją w małą kostkę. Ponieważ już to robiłam i mam złe doświadczenia (feta sklejona z nożem, z deską, z fetą, z palcami … uch!), używam wersji pokrojonej (pasuje mi zwłaszcza ta z czosnkiem). Ostudzonego brokuła wrzucam do michy, wsypuję fetę i zalewam sosem jogurtowym, i dokładnie mieszam.
No i teraz jest mi bardzo przykro, ale tej sałatki nie należy pożreć od razu, tylko trzeba wrzucić do lodówki na min 30 minut, żeby wszystkie składniki się przegryzły. I już.
Znika błyskawicznie. Z dokładką :)
P.S. Tym, którzy wiercą dziurę w brzuchu o zdjęcia obiecuję, że dołączę. Wkrótce :p

Muffiny z czekoladą na dobry początek tygodnia

15 Kwi

Wczoraj przyszła wiosna. Taka najprawdziwsza – ze słońcem, ciepełkiem, pierwszym grillem i rozpoczęciem sezonu na moto. Po takim dniu naprawdę straszliwie trudno jest przyjąć do wiadomości, że nadszedł poniedziałek. Dzień mijał a ja miałam w perspektywie dotrzymanie złożonej w sobotę obietnicy, czyli podarowanie pewnemu małemu głodomorowi jego ulubionej bananowej babeczki.

agamousyblog.comMuffiny z bananami i czekoladą
3 dojrzałe banany, 125 ml oleju roślinnego, 2 jajka, 250 g mąki, 100g cukru, 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej, 1 łyżeczka proszku do pieczenia, 150 g czekolady z orzechami laskowymi (najlepiej takiej z okienkiem).

Od razu zaznaczę, że przepis pochodzi z książki Nigelli Lawson „Nigella Ekspresowo” z małą modyfikacją w postaci dodatku czekolady z orzechami.
Muffiny są najprostsze na świecie. Są dwie zasady. Pierwsza – suche i mokre składniki miesza się oddzielnie, i dopiero na końcu łączy. Druga – nie należy mieszać zbyt dokładnie tj. grudki są mile widziane, bo inaczej muffiny robią się zbite i ciężkie. Dobra – do roboty.
DSC_1911Piekarnik nastaw na 200 stopni i wyłóż formę do muffinów 12 papierowymi foremkami. Następnie, rozgnieć banany widelcem na gładką masę. Potem posiekaj, albo zmiksuj czekoladę – tylko nie za drobno (wg mnie grubsze kawałki są lepsze :p). Wlej olej do dzbanka albo wyższego pojemnika i ubij z jajkami. Do większej miski wsyp mąkę, cukier, proszek do pieczenia i sodę – wymieszaj i dolej olejowe jaja i banany oraz na końcu dodaj czekoladę. Znowu wymieszaj. Nałóż taką samą ilość ciasta do foremek – mniej więcej duża czubata łyżka ciasta na jedną foremkę. Piecz 20 minut. I już :)
Właśnie z podwórka wrócił niebotycznie umorusany ciasteczkowy potwór i pożarł cieplutką jeszcze babeczkę w towarzystwie kubeczka zzzimnego mleka. Wiem, wiem – gardło go będzie bolało, po ciepłym cieście boli brzuszek i inne takie. Ale co tam… Raz się żyje ;)

Słodycz o poranku.

14 Kwi

Trafiłam ostatnio na bardzo fajną książkę, napisaną przez Amy Thomas pt. „Paryż mój słodki”. Jako, że mam naturę sroki-łasucha, skusiła mnie okładka – mniam :) i w towarzystwie uroczej Amerykanki, rozpoczęłam wędrówkę po Paryżu. Wędrówkę niezwykłą, bo odbytą szlakiem czekolady, ciast, ciasteczek, francuskiego pieczywa i wszystkiego, co sprawia, że życie staje się piękniejsze. Wiem już, jaka jest tajemnica idealnych croissant’ów i bagietek, jak się robi makaroniki, które ciastka i czekolada są najlepsze na pocieszenie…
Będąc pod wrażeniem słodyczy, która sączy się z kartek paryskiej opowieści, postanowiłam zrobić na śniadanie coś najprostszego na świecie, mianowicie chleb maczany w jajku, czyli tosty francuskie. Powód? Przepis mnie zaskoczył. Po pierwsze zamiast zwykłych rozbełtanych jajek i odrobiny mleka zawiera jeszcze cukier i cynamon. Po drugie, zamiast standardowego zanurzenia i wrzucenia na patelnię, chleb należy moczyć w mleczno-jajecznej masie ok 30 minut. Po trzecie, zamiast chleba tostowego, należy wykorzystać bagietkę, najlepiej taką z poprzedniego dnia. Zaznaczam uczciwie, że trzeci punkt z premedytacją zignorowałam, bo … nie miałam bagietki a chciałam koniecznie spróbować, jak to cudo smakuje.

Tosty francuskie
4 kromki chleba tostowego, 2 jajka, mleko (leję na oko, czyli takie „chlust” a bardziej precyzyjnie ok 50 ml, czyli 1/5 kubka), 2 łyżeczki cukru, 1 płaska łyżeczka cukru waniliowego, ok 1/2 łyżeczki cynamonu, szczypta soli, 1 łyżka masła ;)DSC_0154

Jajka rozbełtałam razem z mlekiem, cukrem, cynamonem i solą. Chleb tostowy przekroiłam na pół tj. w trójkąciki i każdy kawałek zamoczyłam, uklepałam i zostawiłam, żeby porządnie nasiąkł razem z pozostałymi. Po ok 30 minutach, wszystkie kawałki trafiły na rozgrzaną, posmarowaną masłem patelnię i były smażone do momentu kiedy stały się złote, skarmelizowane i chrupiące. Wyszła cynamonowo-waniliowa pychota. Testy wykazały, że z dodatków w postaci: waniliowego serka oraz trzech rodzajów dżemów: truskawkowego, jagodowego oraz morelowego, najlepszy jest serek :) Ale co ja Wam będę sugerować – sami spróbujcie.DSC_0158

Jajko czy kura ?

13 Kwi

W końcu wiem, jaka jest odpowiedź na pytanie „Co było najpierw – jajko czy kura?”. Nikt nie zna lepszych odpowiedzi na trudne pytania niż Król Julian. Otóż odpowiedź jest prosta – „Pierwsze było jajko. A potem kura. Bo najpierw jest śniadanie. Najważniejszy posiłek dnia :)”
Przyznam się bez bicia, że w ciągu tygodnia, śniadanie – wbrew wszelkim zaleceniom, jest przeze mnie traktowane bardzo po „macoszemu”. To znaczy pojawia się, ale bardzo późno i w mocno uproszczonej formie. Ale w weekendy…. to zuuupełnie inna sprawa. Wtedy śniadanie króluje.
Śniadaniem nr 1 jest jajecznica. Sposobów na jej przyrządzanie jest mnóstwo. Z kimkolwiek bym na jej temat nie rozmawiała (tak tak – prowadziłam rozmowy na temat jajecznicy… i to wielokrotnie…), robi ją inaczej. Mój przepis sprawdza się doskonale zwłaszcza na „zmęczony” poranek tj. poprzedzony większą ilością spożytego alkoholu – czyli wprost mówiąc, na kaca.DSC_0149

Jajówa z cebulą, pomidorami i chili.
1 łyżka masła, 1 mała cebula, 1 puszka krojonych pomidorów (lub 2 średnie dobre pomidory), 6 jaj, 1/2 łyżeczki cukru, 1/3 łyżeczki chili, sól, pieprz.

Potrzebna jest patelnia, na której należy rozpuścić masło i wrzucić pokrojoną w kosteczkę cebulę. Ważne jest, aby ogień nie był za duży, żeby mogła w spokoju się zeszklić (wyjaśniam – chodzi o stan, w którym cebula robi się mięciutka, ale jeszcze nie zezłocona). Posólcie – wg mnie sól dodana do cebuli na początku, robi jej lepiej. Na cebulę należy wlać pomidory z puszki i doprowadzić do stanu, w którym sok wyparuje, a pomidory będzie można lekko rozciapać widelcem. Mieszajcie.
W czasie, kiedy patelnia wrze, znowu wyjaśniam – dlaczego pomidory z puszki? Bo są smaczne. W przeciwieństwie do pomidorów, z którymi mamy do czynienia przez 3/4 roku, które nie tylko nie nadają się na kanapkę, albo do sałatki, ale do gotowania również. Jeśli zaś macie smaczniutkie pomidorasy, to albo wykorzystajcie je do jajecznicy, aaalbo zróbcie z nich dodatek do niej tj pomidorową salsę – o której napiszę na końcu.
Wracając do zawartości patelni. Jeśli pomidory osiągnęły stan, o którym wspomniałam wyżej, to nadszedł moment na wsypanie chili i cukru (pomidory lubią cukier, podkreśla ich smak i kompletnie nie szkodzi, że za chwilę dosypiecie do nich sól). Na końcu wbijcie jajka, dosypcie sól i pieprz w ilości, którą lubicie. I mieszajcie, aż białka i żółtka połączą się z pomidorami i zetną. Zapach jest obłędny :)

Pomidorowa salsa
2 pomidory (malinówki, albo inne o smaku pomidora :), niecała łyżeczka octu balsamicznego, 1/2 – 3/4 łyżeczki cukru, sól, pieprz.

W salsie cała sztuka polega na drobno pokrojonych składnikach tj. w tym przypadku pomidorach. Należy je pokroić w małą kosteczkę, dodać ocet (jeśli nie macie, to nic nie szkodzi – będzie bez) i cukier, posolić i popierzyć (uprzedzam, że wszędzie gdzie piszę o pieprzu, mam na myśli świeżo zmielony pieprz, najlepiej taki na grubo). Wymieszać i gotowe. Jako dodatek do powyższej jajówy lub jakiejkolwiek innej zresztą, pomidorowa salsa jest rewelacyjna. Do makaronów, ryb, czy innych poważniejszych dań również – ale o tym kiedy indziej.