Archiwum | Mączne RSS feed for this section

Curry z kurczakiem i chlebkiem naan

5 Kwi

No więc to było tak. Któregoś dnia w pracy przekopywałam się przez stosy mejli, usuwając znaczną większość tych, które reklamowały coś całkowicie mi nieprzydatnego. Zainteresowała mnie za to reklama nowej serii zastawy stołowej mojej ulubionej firmy wnętrzarskiej, więc natychmiast weszłam na ich strony. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że oprócz opisu różnego rodzaju talerzy, kubków i miseczek, znalazłam przepis na Curry, które miało się idealnie zgrać ze stylem nowych naczyń.

To był dzień, kiedy miałam wielkiego smaka na coś orientalnego, ostrego, coś całkowicie innego – ten przepis pasował idealnie. Porzuciłam więc talerze, zapisałam przepis i odtworzyłam go natychmiast po powrocie do domu. A potem jeszcze raz i jeszcze raz…. :) DSC_2596 DSC_2614

Curry

Składniki marynaty do kurczaka: 2 ząbki czosnku, 1 papryczka chili, 3 cm korzenia imbiru, 2 łyżeczki startej skórki z limonki lub z cytryny, 1 łyżka soku z limonki lub cytryny, 1 łyżka oleju, 1 płaska łyżeczka sol, pieprz;
Pozostałe składniki (4 osoby): 4 średnie piersi z kurczaka, 1 cebula, ok 2 łyżki oleju (albo klarowanego masła), 1-1,5 łyżki curry w proszku, 1 łyżka kurkumy, 1/2 łyżeczki cukru brązowego (biały też się nada), 150 ml mleczka kokosowego i 100 ml śmietany 18%, sól, 1/2 -1 łyżeczki pieprzu cayenne, opcjonalnie – posiekana natka pietruszki albo kolendry.

DSC_2597Zacznij od kurczaka. Pokrój go na małe kawałki (tj. gulaszowe), wrzuć do większej miski, posyp solą (ok 1 płaska łyżeczka) i mocno popieprz. Teraz zabierz się za marynatę. Posiekaj, wyciśnij albo utłucz w moździerzu czosnek i przełóż do odrębnej miseczki, w której wymieszasz wszystkie składniki marynaty. Dodaj papryczkę chili, którą najpierw przekrój wzdłuż na pół, wyrzuć pesteczki i pokrój całą w plasterki (pamiętaj umyj potem dokładnie ręce ;)). Następnie imbir pokrojony w drobną kosteczkę. Dodaj jeszcze skórkę i sok z limonki albo cytryny oraz olej. Kuraka dokładnie wymieszaj z marynatą i zostaw na co najmniej 5 minut (oczywiście im dłużej tym lepiej).
Weź dużą patelnię, rozgrzej na niej olej i zeszklij posiekaną cebulę. Dodaj kurczaka wraz z całą marynatą i całość podsmaż od czasu do czasu mieszając. Po około 3-4 minutach zmniejsz ogień i dodaj curry, kurkumę i cukier. Wszystko dokładnie wymieszaj i smaż jeszcze przez ok 1 minutę. Wlej mleczko kokosowe wymieszane ze śmietaną i gotuj przez ok 5 minut. Spróbuj i w razie potrzeby dosól i dodaj pieprz cayenne.  Podawaj z ryżem albo z chlebkiem naan (przepis poniżej).

Chlebek naan

DSC_2616Składniki na 8 porcji: 0,5 kg mąki pszennej, 1 paczka drożdży instant, 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia, 1 łyżeczka soli, 4 łyżki jogurtu naturalnego, 110 g rozpuszczonego (lub klarowanego) masła – z czego połowa do ciasta a połowa do posmarowania gotowych chlebków, ok 150 ml ciepłej wody, coś do posypania np. sezam, słonecznik, czarnuszka, czosnek, sól morska itp. 

Jest to ciasto drożdżowe więc masz do wyboru albo wykorzystać uroki robota kuchennego albo wyrabiać je ręcznie :) W misce wymieszaj mąkę z proszkiem do pieczenia, solą i drożdżami. Dodaj jogurt, połowę masła i stopniowo dodając wodę wyrabiaj aż ciasto będzie miękkie, elastyczne i będzie łatwo odstawało od rąk lub widełek robota ;). Ciasto przełóż do miski, przykryj ściereczką i odstaw do wyrośnięcia na ok 1,5-2h. Pod koniec tego czasu rozgrzej piekarnik (funkcja grill lub samą górną grzałkę) na maksymalną temperaturę. Ciasto podziel je na 8 części, każdą z nich lekko wyrób i rozwałkuj na cienki owalny placek, w którego wwałkuj sól morską z czosnkiem, albo sezam albo inną posypkę którą lubisz. Rozgrzej suchą patelnię – ale tak naprawdę mmmocno rozgrzej. Układaj każdy placek pojedynczo na patelni i pozostaw na ok 1-2 minuty aż na wierzchu pojawią się bąbelki (nie ma bąbelków – znaczy patelnia nie jest wystarczająco mocno nagrzana). Natychmiast potem przełóż placek do piekarnika na kratkę i piecz kilka minut (ok 2) tj. do momentu kiedy góra zacznie się rumienić. Uważaj, bo placki lubią się przypalać. Chlebki po wyjęciu z pieca od razu smaruj masłem.DSC_2612

Tarta z kozą i gruszką

22 Wrz

Serek kozi króluje na moim stole od ładnych kilku miesięcy. Trafiłam na przepyszne twarożki, z którymi można robić różne cuda. Występują w czterech smakach: naturalnym,  czosnkowym, z kozieradką i ziołami prowansalskimi. Niestety serki te pojawiają się przez kilka letnich miesięcy a więc niedługo się skończą, ponieważ jesienią i zimą rodzą się maluchy, no i mleko kóz, aż do późnej wiosny, służy w zupełnie innym celu :)

Tytułowa tarta w oryginalnym przepisie jest z figami a nie z gruszką. Jednak po przetestowaniu obu wersji, zdecydowanie bardziej wolę tą drugą.

DSC_1764Tarta z kozim serem i gruszkami
Ciasto: 220 g mąki, 100 g masła, 1 jajko, 2 łyżki miodu, 1/2 łyżeczki świeżego posiekanego rozmarynu, szczypta soli.
Nadzienie: 200 g miękkiego koziego sera (twarożku), 1 jajko, 200 ml śmietany 18%, sól, pieprz, 3 gruszki.

Ciasto możesz zrobić na dwa sposoby: ręcznie albo przy wsparciu miksera. Ja wybieram tą drugą opcję zwłaszcza, że w końcu dorobiłam się super robota kuchennego :p. Jeśli wybierasz opcję ręczną, wysyp mąkę na stolnicę, zrób w niej dołek, w który wbij jajko. Następnie dodaj pokrojone w kawałeczki masło, miód, rozmaryn i sól, i całość posiekaj dużym nożem aż składniki się połączą tj. będą przypominały kruszonkę do ciasta. Następnie szybko zagnieć całość aż powstanie kulka ciasta, którą przykryj (folia, ściereczka, miseczka – co chcesz:)  i wstaw do lodówki na minimum 40 minut.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Po tym czasie, rozwałkuj ciasto i wyłóż nim posmarowaną masłem formę do tarty. Nastaw piekarnik na 180 stopni i możesz się zabierać za przygotowanie nadzienia. Wymieszaj ser, jajko i śmietanę, doprawiając do smaku solą i pieprzem (całość powinna być lekko słona), i wylej na ciasto. Następnie obierz gruszki, pozbądź się gniazd nasiennych, pokrój je na ćwiartki i ułóż na serowym nadzieniu. Piecz 30 minut. Rada – kiedy tarta już się upiecze, poczekaj 10 minut zanim zaczniesz kroić – pozwól aby ser kozi trochę ostygł, bo inaczej będzie uciekał :)
Tarta wychodzi przepyszna zwłaszcza ze względu na lekko słodkawe, rozmarynowe ciasto. Koniecznie muszę potestować jeszcze inne nadzienie.

Omlet z truskawkami

3 Czer

W Dzień Dziecka ciężko myślałam o tym, co mam przygotować mojemu kochanemu synkowi na śniadanie. Przypomniałam sobie o omlecie robionym przez moją mamę, który często ratował mnie przed śmiercią głodową w trakcie studiów. Moja lodówka, jak na standardy studenckie, była na szczęście dość bogata, bo zazwyczaj zawierała jajka, mleko i dżem, no a że mieszkałam jeszcze z dwiema dziewczynami – udawało się też czasem wyskrobać nieco mąki. Omlet w tej wersji robiłam od tamtej pory bardzo rzadko, więc przyznam się bez bicia, że zajęło mi chwilę i dwie średnio udane próby, żeby osiągnąć zamierzony efekt.

DSC_0666Omlet z truskawkami
Składniki: 1/2 łyżki masła, 2 jajka, 2 łyżki mąki, szczypta soli, ok 1/2 szklanki mleka; Dodatki „premium” ;): 10 drobno pokrojonych truskawek, syrop klonowy.

Rozdziel żółtka od białek. Do żółtek dodaj mąkę i zmiksuj wlewając powoli mleko – powinno wyjść ciasto o konsystencji ciutkę gęstszej niż ciasto naleśnikowe. Białka ubij ze szczyptą soli na gęstą pianę, którą następnie delikatnie rozmieszaj z ciastem. Rozgrzej patelnię, rozpuść masło i wlej ciasto. Teraz zmniejsz ogień i przykryj całość pokrywką. Chodzi o to, żeby nie spalić spodu a jednocześnie jak najbardziej ściąć wierzch. Trwa to ok 4 minut – zależy od średnicy patelni. I teraz ta najtrudniejsza część, bo trzeba przewrócić omlet na drugą stronę i jeszcze chwilę podpiec tj. ok 2 minut. Powinien wyjść złocisty i puchaty.
DSC_0660Truskawki pokroiłam na drobne kawałeczki, wysypałam na omlet i całość zalałam syropem klonowym, który pysznie wsiąkł w ciasto. Melduję, że omlet znikł w tempie ekspresowym. Precyzyjnie rzecz ujmując – wszystkie trzy omlety znikły w tym tempie :)

Chińskie bułeczki na parze

21 Maj

Kiedy byłam jeszcze w liceum, miałam ulubione miejsce, do którego często trafiałam „na głodzie” w drodze ze szkoły do domu. Była to zwykła budka z chińskim jedzeniem, jedna z pierwszych w Szczecinie. Mając zaledwie kilka złotych w kieszeni można było zjeść Paodzy, czyli robioną na parze, drożdżową bułeczkę z mięsno-warzywnym nadzieniem. Do tej pory pamiętam jej smak i poczucie, że jem coś naprawdę nadzwyczajnego.
Wydawało mi się, że zrobienie Paodzy, to wyższa szkoła jazdy, ale okazuje się, że wręcz przeciwnie :)

DSC_0482-002Paodzy (przepis na 20 szt.)
Składniki na ciasto: i tutaj niespodzianka – składniki takie, jak na ciasto na pizzę, więc podaję swój wypróbowany przepis tj. 3 łyżeczki drożdży suszonych, 1 szklanka ciepłej wody, 3 szklanki mąki, 1/2 łyżeczki soli.
Składniki na farsz: 400-500 g mięsa mielonego (dowolny rodzaj), 2 łyżki oleju, 1 opakowanie mrożonej mieszanki warzyw do potraw chińskich Hortexu, 1 garść kiełków fasolki mung i/lub soi, 2 ząbki czosnku, 1 papryczka chili, ok 2 łyżki sosu sojowego, ok 1 łyżka sosu rybnego, 1 łyżeczka imbiru (albo zetrzeć ok 2-3 cm kawałek świeżego imbiru), 1/2 łyżeczki sproszkowanego chili, 1 łyżeczka cynamonu.

Najpierw ciacho. Do dużej miski wsypałam drożdże, zalałam ciepłą wodą, dobrze wymieszałam i odstawiłam na 10 minut. Następnie do drożdży dosypałam 2 szklanki mąki oraz sól i całość zarobiłam drewnianą łyżką aż wszystkie składniki się połączyły. Potem zakasałam rękawy i wygniatałam ciasto, stopniowo dosypując resztę mąki do momentu, kiedy stało się gładkie i łatwo odchodziło od dłoni. Michę przykryłam ściereczką i odstawiłam na czas potrzebny do przygotowania farszu.
Na dużej patelni rozgrzałam olej, na który wrzuciłam mieszankę warzyw, które wcześniej pokroiłam na drobniejsze kawałki. Smażyłam do momentu, kiedy całkiem się rozmroziły i dodałam kiełki, pokrojoną w paseczki papryczkę chili oraz posiekany czosnek. Następnie dodałam 1 łyżkę sosu sojowego oraz 1/2 łyżki sosu rybnego. Wymieszałam i po ok 3 minutach dodałam mięso. Ponieważ mielone mięso lubi się „zbrylać” w duże kawałki, rozgniatałam je delikatnie widelcem, przez co ładnie połączyło się z warzywami. Po ok 5 minutach dodałam resztę sosu sojowego i rybnego oraz pozostałe przyprawy. Farsz może wydawać się nieco za słony, ale uwierzcie mi, sól zginie w bułeczce. Patelnię odstawiłam na bok, żeby całość przestygła i zabrałam się za ciasto.
DSC_0482Ciacho położyłam na ściereczkę i podzieliłam na 20 w miarę równych części tj. wielką kulę najpierw rozerwałam na pół, potem każdą połowę znowu na pół, i znowu na pół, i znowu… aż wyszło mi 20 kulek wielkości piłeczki do ping-ponga ;) Każdy kawałek ciasta rozpłaszczyłam na dłoni na placuszek o grubości ok 4 mm, nałożyłam nadzienie (i nie skąpiłam tj. ok 1 łycha na placek) i palcami połączyłam brzegi, jakby do formy sakiewki. To jest moment, w którym część bułeczek może powędrować do zamrażalnika „na potem”. Bułeczki gotowałam na parze przez ok 15 minut. Mam spory parownik, więc mogłam ugotować 5 na raz, ale pamiętaj nie wrzucaj za dużo (nawet jeśli masz dużego głoda), bo się skleją, jak urosną.

Wyszła pycha :) Bułeczki podałam z sosem sojowym i szczypiorkiem, który doskonale przełamuje smak chińszczyzny, ale sądzę, że dobry sos słodko-kwaśny też byłby idealny. A tak w ogóle, to czy macie jakiś przepis na domowy sos słodko kwaśny????

Tarta ze szpinakiem

9 Maj

W poniedziałek zrobiłam zakupy warzywne na ryneczku i kupiłam cudny świeży młody szpinak. Niestety nie udało mi się go tego dnia wykorzystać, więc we wtorek wracałam do domu z silnym postanowieniem, że koniecznie coś muszę z tym szpinakiem zrobić. Padło na tartę. No dobra, ale co do tego szpinaku? Przegląd lodówki zadecydował o wyborze dodatków tj. koziego twarożku i suszonych pomidorów, do których fantazja własna dorzuciła kilka suszonych fig ;)

DSC_0411Tarta ze szpinakiem
Składniki na ciasto (średnica ok 25 cm): 1 1/4 mąki, 1/4 łyżeczki soli, 120 g zimnego masła, pokrojonego w drobną kostkę, 3-4 łyżki lodowato zimnej wody.
Zawartość: ok 300 g świeżego szpinaku, 8 suszonych pomidorów, 1 ząbek czosnku, 2 opakowania koziego twarożku, 5 suszonych fig, 1 łyżka masła, 2 jajka, 4 łyżki śmietany 12%.

Zaczęłam od ciasta. Do miski wsypałam mąkę, sól i kostki masła. Wszystko roztarłam palcami do konsystencji kaszy. Potem wlałam tyle wody, aby składniki się połączyły tj. wszystkie 4 łyżki. Krótko wygniatałam – chodzi o to, żeby ciasto było gładkie i się nie kleiło. Z ciasta uformowałam kulę, zawinęłam w kawałek papieru do pieczenia i wrzuciłam na 30 min do lodówki. Nastawiłam piekarnik na 200 stopni.
Ciasto po wyjęciu z lodówki wyjątkowo postanowiłam rozwałkować (ha :) – udało mi się). Placek po rozwałkowaniu powinien mieć większą średnicę od średnicy formy tj. mieć ok 30 cm i grubość ok 3 mm. Formę na tartę posmarowałam masłem. Rozwałkowane ciasto nawinęłam na wałek, koniec ciasta położyłam na krawędzi formy i rozwijałam je pomału, aż znalazło się w formie. Potem odcięłam wystające poza formę kawałki i podziurawiłam widelcem ciacho na dnie. Następnie przykryłam je kawałkiem pergaminu i przysypałam fasolą – chodzi o to, żeby ciasto się nie wybrzuszało podczas pieczenia.
Kolejny etap, to podpiekanie spodu na tartę. Ciasto powinno wylądować w nagrzanym piekarniku na ok 8-10 minut tj. do momentu, kiedy zacznie odstawać od ścianek formy. Po tym czasie, podpieczony spód (oczywiście po zdjęciu pergaminu z fasolą) jest gotowy na szpinakowe wnętrze.

Zrobiłam je tak. Szpinak dobrze umyłam, odsączyłam z wody i porwałam na drobniejsze kawałki. Rozgrzałam patelnię, rozpuściłam masło i wrzuciłam szpinak (zawsze mnie rozczarowuje, jak bardzo przy takich manewrach szpinak traci na objętości). Po ok 5 minutach (mieszając szpinak od czasu do czasu) dorzuciłam do niego pokrojone w paseczki pomidory i pozwoliłam, żeby całość nieco się podsmażyła tj. kolejne 3 minuty, dosoliłam do smaku. Potem dołożyłam serek kozi oraz wyciśnięty ząbek czosnku i jeszcze chwilę potrzymałam na ogniu. Jajka wbiłam do miseczki i rozbełtałam ze śmietaną, szczyptą soli i pieprzem. Szpinakową masę położyłam na spód tarty, wyrównałam i zalałam jajkami ze śmietaną. Całość wylądowała w piekarniku na ok 25 minut tj. do momentu, kiedy wierzch się przyrumienił.