Tag Archives: paodzy

Chińskie bułeczki na parze

21 Maj

Kiedy byłam jeszcze w liceum, miałam ulubione miejsce, do którego często trafiałam „na głodzie” w drodze ze szkoły do domu. Była to zwykła budka z chińskim jedzeniem, jedna z pierwszych w Szczecinie. Mając zaledwie kilka złotych w kieszeni można było zjeść Paodzy, czyli robioną na parze, drożdżową bułeczkę z mięsno-warzywnym nadzieniem. Do tej pory pamiętam jej smak i poczucie, że jem coś naprawdę nadzwyczajnego.
Wydawało mi się, że zrobienie Paodzy, to wyższa szkoła jazdy, ale okazuje się, że wręcz przeciwnie :)

DSC_0482-002Paodzy (przepis na 20 szt.)
Składniki na ciasto: i tutaj niespodzianka – składniki takie, jak na ciasto na pizzę, więc podaję swój wypróbowany przepis tj. 3 łyżeczki drożdży suszonych, 1 szklanka ciepłej wody, 3 szklanki mąki, 1/2 łyżeczki soli.
Składniki na farsz: 400-500 g mięsa mielonego (dowolny rodzaj), 2 łyżki oleju, 1 opakowanie mrożonej mieszanki warzyw do potraw chińskich Hortexu, 1 garść kiełków fasolki mung i/lub soi, 2 ząbki czosnku, 1 papryczka chili, ok 2 łyżki sosu sojowego, ok 1 łyżka sosu rybnego, 1 łyżeczka imbiru (albo zetrzeć ok 2-3 cm kawałek świeżego imbiru), 1/2 łyżeczki sproszkowanego chili, 1 łyżeczka cynamonu.

Najpierw ciacho. Do dużej miski wsypałam drożdże, zalałam ciepłą wodą, dobrze wymieszałam i odstawiłam na 10 minut. Następnie do drożdży dosypałam 2 szklanki mąki oraz sól i całość zarobiłam drewnianą łyżką aż wszystkie składniki się połączyły. Potem zakasałam rękawy i wygniatałam ciasto, stopniowo dosypując resztę mąki do momentu, kiedy stało się gładkie i łatwo odchodziło od dłoni. Michę przykryłam ściereczką i odstawiłam na czas potrzebny do przygotowania farszu.
Na dużej patelni rozgrzałam olej, na który wrzuciłam mieszankę warzyw, które wcześniej pokroiłam na drobniejsze kawałki. Smażyłam do momentu, kiedy całkiem się rozmroziły i dodałam kiełki, pokrojoną w paseczki papryczkę chili oraz posiekany czosnek. Następnie dodałam 1 łyżkę sosu sojowego oraz 1/2 łyżki sosu rybnego. Wymieszałam i po ok 3 minutach dodałam mięso. Ponieważ mielone mięso lubi się „zbrylać” w duże kawałki, rozgniatałam je delikatnie widelcem, przez co ładnie połączyło się z warzywami. Po ok 5 minutach dodałam resztę sosu sojowego i rybnego oraz pozostałe przyprawy. Farsz może wydawać się nieco za słony, ale uwierzcie mi, sól zginie w bułeczce. Patelnię odstawiłam na bok, żeby całość przestygła i zabrałam się za ciasto.
DSC_0482Ciacho położyłam na ściereczkę i podzieliłam na 20 w miarę równych części tj. wielką kulę najpierw rozerwałam na pół, potem każdą połowę znowu na pół, i znowu na pół, i znowu… aż wyszło mi 20 kulek wielkości piłeczki do ping-ponga ;) Każdy kawałek ciasta rozpłaszczyłam na dłoni na placuszek o grubości ok 4 mm, nałożyłam nadzienie (i nie skąpiłam tj. ok 1 łycha na placek) i palcami połączyłam brzegi, jakby do formy sakiewki. To jest moment, w którym część bułeczek może powędrować do zamrażalnika „na potem”. Bułeczki gotowałam na parze przez ok 15 minut. Mam spory parownik, więc mogłam ugotować 5 na raz, ale pamiętaj nie wrzucaj za dużo (nawet jeśli masz dużego głoda), bo się skleją, jak urosną.

Wyszła pycha :) Bułeczki podałam z sosem sojowym i szczypiorkiem, który doskonale przełamuje smak chińszczyzny, ale sądzę, że dobry sos słodko-kwaśny też byłby idealny. A tak w ogóle, to czy macie jakiś przepis na domowy sos słodko kwaśny????