Archiwum | Sałatki RSS feed for this section

Sałatka z paluszków Moniki

27 Kwi

Nie chcę Was trzymać w niepewności już na samym początku – oczywiście składnikiem nie są paluszki Moniki, czyli autorki przepisu (w końcu ma ich tylko dziesięć … no dobra dwadzieścia), lecz surimi, czyli paluszki krabowe. Od jakiegoś czasu sałatka ta stała się nieodzownym elementem wszelkich imprez z przyjaciółmi. Jest mega prosta i doskonała, jako dodatek do innych smakołyków, chociaż najczęściej znika zanim inne dania w ogóle pojawią się na stole.

DSC_0186-001Sałatka z surimi
Składniki: 1-1,5 paczki paluszków krabowych, 2 średnie zielone ogórki, 1 pęczek koperku, 1 średni ząbek czosnku, 1 duży jogurt naturalny (najlepiej grecki), 1 łyżka majonezu, 1 płaska łyżeczka soli, pieprz do smaku.

Ogórki trzeba obrać i pokroić w kostkę; surimi – w plasterki (nie za cienkie, takie ok 3 mm) i wszystko wrzucić do michy. W odrębnej miseczce robię sos do sałatki, czyli jogurt mieszam z majonezem (najlepiej widelcem, albo trzepaczką), dorzucam wyciśnięty czosnek, posiekany koperek, sól i pieprz, i całość wlewam do ogórków i surimi. I koniec :) Sałatka jest najlepsza, jak się trochę przegryzie w lodówce.

W trakcie dzisiejszego gotowania, jak zwykle towarzyszył mi mój labrador Ben z nadzieją na jakieś pysznie spadniątko z blatu. Ponieważ jednak nic fajnego nie zleciało, nie licząc papierków po surimi, postanowiłam nie być wredotą i dać mu jednego palucha. I mój pies mnie zadziwił. Normalnie, pochłania taki podarunek jednym kłapnięciem (zawsze mam wątpliwości, czy w ogóle wie co zjadł), ale tym razem delikatnie wyjął mi surimi z ręki i powędrował na swoje posłanko. Po czym przez kolejne 3 minuty (!) leżał i oblizywał, podgryzał, ciumkał, po troszku odgryzał i delektował się swoim krabowym jedzonkiem. Koniec świata…

Brokułowa feta

22 Kwi

Moje dziecko z reguły zdecydowanie unika jedzenia w kolorze zielonym. Zwłaszcza, że należy ono do znienawidzonej i wrogiej grupy pod nazwą „warzywo”. Na szczęście, małymi kroczkami, udaje mi się go zawrócić ze „złej drogi” a to za sprawą … brokułów.

Brokułowa sałatka z fetą
1 spory brokuł, 1 pojemnik fety w kosteczkach (najlepiej Apetina Feta z czosnkiem i pietruszką, albo po prostu 1 kostka fety), 1 duży pojemnik jogurtu naturalnego (tj ok 350g), 1 łyżka majonezu, 1 duży ząbek czosnku, sól.

Robię to tak. Dzielę brokuła na małe różyczki i wrzucam do posolonego wrzątku, żeby się ugotował al dente… Chodzi głównie o to, żeby go nie rozgotować (bo nabierze dużo wody i straci smak), więc gotuję ok 7-8 minut. Potem go odcedzam i zostawiam, żeby wystygł. W międzyczasie mieszam jogurt z majonezem i wyciśniętym czosnkiem oraz solą (oszczędnie tj. szczypta, bo sama feta jest słona). Jeśli korzystasz z fety w kawałku, to pokrój ją w małą kostkę. Ponieważ już to robiłam i mam złe doświadczenia (feta sklejona z nożem, z deską, z fetą, z palcami … uch!), używam wersji pokrojonej (pasuje mi zwłaszcza ta z czosnkiem). Ostudzonego brokuła wrzucam do michy, wsypuję fetę i zalewam sosem jogurtowym, i dokładnie mieszam.
No i teraz jest mi bardzo przykro, ale tej sałatki nie należy pożreć od razu, tylko trzeba wrzucić do lodówki na min 30 minut, żeby wszystkie składniki się przegryzły. I już.
Znika błyskawicznie. Z dokładką :)
P.S. Tym, którzy wiercą dziurę w brzuchu o zdjęcia obiecuję, że dołączę. Wkrótce :p